Zimowa depresja.

Zimowa depresja.

Jestem załamana. Myślałam, że wczoraj było apogeum, ale nie. Dziś jednak umieram. Mój nos posiada niewyobrażalne ilości glutów, moje zatoki puchną, oczy bolą, włosy bolą, paznokcie bolą. Jestem wrakiem człowieka. Jednak mamy nie powinny chorować.

Najgorsze jest to, że ojciec nie wie, że Nutella to zło w czystej postaci, on nie czyta fejsbuka, nie czyta składów, z kont internetowych to ma tylko bankowe i torrenty.

Tak więc, jako że nie wie nic o najnowszych badaniach szwajcarskich naukowców, nie wie czym żyją wszystkie grupy regionalne w Polsce, nie ma pojęcia o tym, bo on tylko patrzy czy smakuje, nie na skład, nie wie nic! No to kupił jedną nieszczęsną Nutellę, postawił w kuchni, obok rzucił świeży, pszenny chleb z makiem, nie żaden tam żytnio-razowy i czmychnął do pracy. Póki śpimy i nie możemy go zatrzymać. Więc ja sobie wstałam rano, wchodzę do kuchni, a mym oczom ten błogi widok, w dupę z olejem palmowym, w dupę z cukrem, albo chociaż w cycki, dajże chleba, śniadanie królowej! 

Zrobiłam sobie herbatę, bo ja strasznie lubię herbatę, nie rozumiem kawy z rana, herbatka z cytrynką, potem mogę kawę pić, nigdy odwrotnie. Tak więc ta herbatka już, szybciutko kanapunia, po cichu uciekłam do kibelka, co by córka nie widziała, a ja o zdrowie córki i syna dbam, nie będę ich truć, sama zjem.

I stało się najgorsze.

NIE CZUŁAM SMAKU NUTELLI!!!!

Moje życie legło w gruzach, z rumowiska się nie podniosę, jak żyć?

No jak????

 

P.S. Z okazji Dnia Kota dałam swojemu Rudemu zlizać majonez z kanapki. Nie, nie tej z Nutellą, z innej kanapki. Jednakże nie pogoniłam go. Niech je. Chrupki mu się kończą, a mnie do sklepu za daleko…

Zostaw odpowiedź